Archiwum

Archiwum autora

Inżynierka v0.2

Marzec 11th, 2010 [LocK] Brak komentarzy

Kolejna porcja screenshot’ów z “pracy inżynierskiej” ;)

Jak widać doszła obsługa menu, a w niej:

  • My location – automatycznie centruje mapę na naszej pozycji
  • Start scan(/Stop scan) – “włącza/wyłącza” wątek skanujący
  • List AP – wyświetla listę wszystkich Access Point’ów które w czasie działania aplikacji znajdowały się w zasięgu
  • Setting – wyświetla ustawienia aplikacji (ta pozycja wymaga jeszcze implementacji)

Trzy z czterech dostępnych akcji są oprogramowane, zostało mi jeszcze stworzyć odpowiednie menu z ustawieniami aplikacji.

Tak wygląda lista wszystkich “odkrytych” Access Point’ów, z lewej strony widać grafikę/piktogram opisujący jakość sygnału danej sieci (w założeniach jest też, żeby ten sam obrazek opisywał poziom zabezpieczeń danej sieci). Obok jest czytelna nazwa punktu dostępowego (czyli SSID). Punkty dostępowe rozróżniane są po BSSID czyli adresie fizycznym urządzenia, więc w szczególnych przypadkach na liście mogą pojawić się kilka pozycji o tej samej nazwie. W każdy element na liście można “kliknąć” i uzyskać widok szczegółowy.

Muszę się dowiedzieć o status licencyjny grafik dołączonych do Androida … :|

Ostatni screenshot, pokazuje wspomniany już “widok szczegółowy”. Mamy tutaj szczegółowe dane odnośnie wybranego punktu dostępowego. Jak można zauważyć widok ten wymaga jeszcze dopracowania, gdyż nie wszystkie dane są w pełni widoczne.

To na tyle, więcej za jakiś czas ;)

JGit + EGit = Eclipse Git support

Marzec 5th, 2010 [LocK] 4 comments

Jakiś czas temu projekty jgit (czyli implementacja git‘a w java’ie) oraz egit (plugin do eclipse’a dodający wsparcie dla git’a) znalazły się w inkubatorze fundacji Eclipse. Dawno temu wyczytałem nawet, że git ma zastąpić CVS‘a na miejscu domyślnego systemu kontroli wersji w IDE … ale zanim to nastąpi upłynie pewnie jeszcze sporo czasu … nie mniej jednak już teraz można podejrzeć jak się mają rzeczy, co też właśnie w uczynię ;) .

Może na początek kilka numerków 3.5.2 oraz 0.6.0.201002030558, nie nie są to numery dużego lotka ;) . Pierwszy oczywiście opisuje aktualną wersje stabilną Eclipse, drugi zaś jest numerem wersji egit/jgit.

Pierwotnie stroną domową obu projektów było jgit.org (tutaj też znajduje się update site dla eclpse‘a) ale po przejściu projektu pod skrzydła Eclipse Fundation dostępne są dwie stronki eclipse.org/egit/ oraz eclipse.org/jgit/ na obu w sekcji download znajdziemy ten sam link do update site’u:

http://download.eclipse.org/egit/updates

Ja używam ciągle starego update site‘u:

http://www.jgit.org/updates

Z tego co sprawdziłem to podana wcześniej wersja jest dostępna tylko w drugim repo, możliwe że jest to jakiś nightly build czy coś “nie stabilnego” … nie wiem, u mnie działa ;>

W tym wpisie chciał bym omówić jak “podłączyć” nowy projekt pod git SCM (zakładając, że wcześniej nie współdzieliliśmy go w żadnym SCM‘ie). Jeżeli chodzi natomiast o dodanie istniejącego już projektu podpiętego pod jakieś git‘owe repo to robi się to przez File -> Import, nie ma do tego nowej perspektywy wszystko robią wizard‘y.

Tak więc dla przykładu zakładamy sobie nowy projekt GitTest, dodajemy tam jedną klasę Main z “standardowym”

System.out.println("Hello git!");

Następnie na tak spreparowanym projekcie klikamy prawym myszy i wybieramy po kolei Team -> Schare Project… z dostępnej listy oczywiście wybieramy git. Jeżeli plugin znajdzie w jakimś katalogu nadrzędnym katalog .git (czyli miejsce gdzie git przechowuje swoje metadane) to zasugeruje podpięcie się pod już istniejące repo. W moim przypadku taka sytuacja nie występuje.

Zaznaczmy nasz projekt, klikamy w Create Repository, następnie w Next i oto wykonaliśmy odpowiednik git init … sam nie wiem co jest prostsze, chyba jednak wolał bym to zrobić z “palca”.

Skoro już zainicjalizowaliśmy nasze repo trzeba by je czymś wypełnić, czyli wykonać odpowiednik git add. Spokojnie, wszystko można wyklikać ;) tak wiec zaczynajmy klikać ;>. Parawym myszy na pliku/katalogu który chcemy dodać (w moim wypadku jest tylko jeden katalog src) i poklei Team -> Add to version control.

Kolejny krok to git commit. Znowu to wyklikamy ;> Team -> Commit. Możemy teraz dodać komentarz do commit‘a jak również odznaczyć pliki które nie chcemy dodać do repo. Po kliknięciu w Commit nasze zmiany zostaną zapisane w repozytorium.

Jako że przez pomyłkę na dodałem cały projekt do commita (Team -> Add to version control) również “nie chciane pliki” takie jak .setting, .classpath oraz .project dodały się co commit‘a. W takim wypadku odpalamy widok Navigator i na każdym takim pliku wykonujemy po kolei operację Team -> Remove from version control, Team -> Add to .gitignore. Tak powstały plik .gitignore dodajemy do git‘a i commit‘ujemy (czyli: Team -> Add to version control, Team -> Commit).

Pora zrobić coś bardziej szalonego … zmieńmy zawartość Main.java ! Żeby za bardzo nie szaleć ja dodałem dodatkowy wykrzyknik na końcu “Hello git!” ;>. Zapisujemy zmiany. Eclipse automatycznie (podobnie z resztą jak to ma miejsce podczas korzystania z CVS‘a) informuje nas o tym, że względem repozytorium nasz plik jest zmieniony. Jak sprawdzić zmiany ? Nie ma czegoś takiego jak Synchronize with repository … ale jest za to: Compare with -> Git index. Moje „szalone zmiany” są widoczne jak na dłoni … albo jak kto woli “jak na CVS’ie” ;)

Niestety na chwilę obecną nie dopatrzyłem się żadnych możliwości porównania całego projektu, jak to jest możliwe w CVS’ie. Trzeba porównywać każdy plik z osobna … jest to trochę męczące ale mam nadzieje, że w kolejnych wydaniach taka funkcjonalność zostanie “jakoś” zaimplementowana oraz dodana.

Po sprawdzeniu jakie zmiany, względem repo, wprowadziliśmy w naszym projekcie możemy śmiało wyklikać Team -> Commit na naszym zmienionym pliku. W ten sposób moje repo zawiera już 3 commit‘y ;>

Może teraz sobie po-branch‘ujemy. Prawie standardowo klikamy na projekt i wybieramy Team -> Branch… wyskakuje nam okienko w którym możemy dodać nową gałąź, zmienić jej nazwę oraz przełączyć się na wybraną gałąź. Aktualna gałąź jest pogrubiona oraz dodatkowo oznaczona przypisem (current). Klikamy w New branch nazwa jest praktycznie dowolna, ja nazwałem nowy branch jako “awesome-changes” ;) , akceptujemy zaznaczamy nowo dodany branch i klikamy Checkout, żeby się na niego przełączyć. Prawda, że proste ? ;)

Teraz jeżeli klikniemy na projekt prawym myszy i z menu wybierzmy Team -> Show in Resource History widzimy historię zmian w naszym projekcie.

Niestety na chwilę obecną plugin nie pozwala merge‘ować branch‘y … szkoda, trzeba to robić ręcznie z linii poleceń czyli git merge <target> <source>.

Dostępna jest natomiast opcja nadpisywania poczynionych zmian. Przez Team -> Reset można wykonać reset wprowadzonych zmian do poziomu w wskazanej gałęźi.

To tyle mojego małego przeglądu, więcej informacji można znaleźć w User Guide EGit‘a.

Gitosis dodanie repo

Marzec 3rd, 2010 [LocK] 2 comments

Prace nad programem do inżynierki zaszły już tak “daleko”, że wypadało by gdzieś ten kod przetrzymywać dla bezpieczeństwa. Dobrym dodatkowym feature’m byla by też możliwość jego wersjonowania … jako, że jakiś temu postawiłem sobie własne repo git’a (dwie (1, 2) z zamierzonych trzech części opisu instalacji zostały już opublikowane) wybór był oczywisty.

Początkowo zadanie wydawało się bardzo banalne … dodać repozytorium do gitosis i wszystko powinno się zrobić automatycznie … cóż tak niestety nie było. Dla potomności (oraz mojej często wątpliwej pamięci) postanowiłem opisać całą procedurę.

Będzie do tego potrzebna nam konfiguracja gitosis. Jako że jest ona przetrzymywana jako jedno z repozytoriów nie powinno być żadnych problemów z jej uzyskaniem. Tak więc jeżeli nie mamy już jakiejś kopi na dysku wywołujemy komendę:

git clone ssh://gitosis@server.z.gitem.org/gitosis-admin.git

Następnie edytujemy plik gitosis.conf w którym odajemy nowe repo:

[repo nazwa-nowego-repo]
owner = joe
description = opis

No i niby wygląda na to, że to wszystko … niestety nie jest tak łatwo, z tego co doświadczyłem to  gitosis wymaga, żeby każde repo posiadało osobną grupę o tej samej nazwie (możliwe, że można to jakoś przekonfigurować ale ja nie znalazłem takich informacji). Więc nie pozostaje nam nic innego jak dodać kolejną grupę:

[group nazwa-nowego-repo]
owner = joe
writable = nazwa-nowego-repo
members = joe

Zapisujemy zmiany i za pomocą git push wypychamy je na serwer … no to konfiguracje gitosis mamy za sobą. Teraz zostało nam jeszcze utworzyć repo ;>

Tak więc w lokalnym systemie tworzymy sobie nowy katalog albo wchodzimy do katalogu projektu który chcemy wrzucić do repo, w środku wywołujemy git init, następnie przy użyciu git add dodajemy wszystkie pliki do commit’a. Potem commit’ujemy zmiany do lokalnego repo (git commit -m “initial commit”) … no i teraz najważniejsze, dodajemy nasze zdalne repo:

git remote add dowolna-nazwa-repo ssh://gitosis@server.z.gitem.org/nazwa-nowego-repo.git

i tryumfalnie wypychamy wszystko na serwer

git push dowolna-nazwa-repo --all

To tyle, wszystko powinno działać … przynajmniej na razie u mnie działa ;>

Dziś lub jutro dodam wpis odnośnie aktualnego stanu wtyczki dodającej obsługę git’a dla Eclipse ;) będzie to bardzo szybkie overview funkcjonalności których do tej pory użyłem/używałem.

UPDATE:
Wpis o git’cie i eclipse jest prawie gotowy, zostało mi jeszcze opisać branche’owanie, merge’owanie, push’owanie oraz pull’owanie i wstawić screenshot’y ;)

UPDATE2:
Dziś git też mnie pokonał :| … okazało się, że aktualnie plugin nie wspiera merge’owania branche’y, a push’owanie i fetch’owanie jest zbyt skomplikowane żeby opisywać je w jednym wpisie (zwłaszcza jeżeli nie ma się z tym zbyt wiele doświadczenia). Postaram się skończyć wpis jutro (zapamiętać: jutro nigdy nie umiera ;) ) i go opublikować.

Inżynierka v0.1

Marzec 2nd, 2010 [LocK] 4 comments

Oto pierwszy screenshot z mojej pracy inżynierskiej ;)

Aplikacja posiada już następujące funkcjonalności:

  • Potrafi sprawdzić stan WiFi oraz w razie potrzeby sama go włączyć (nie pytając użytkownika o zdanie … bo po co ? jeżeli się uruchamia taką aplikację wiadomo, że sieć bezprzewodowa musi być włączona ;) )
  • Potrafi sprawdzić status usługi GPS oraz poprosić użytkownika o jej włączenie (ponieważ android może za zgodą użytkownika wysyłać dane lokalizacyjne go Google’a warto żeby użytkownik sam włączył usługę, ewentualnie wyłączył moją aplikację)
  • Wyświetla aktualną pozycję użytkownika (to jest właśnie ta gwiazdka na środku ekranu)
  • Automatycznie co pół sekundy skanuje eter w poszukiwaniu sieci bezprzewodowych.
  • W prawym górnym rogu umieszczona jest licznik aktualnie wykrytych sieci
  • W prawym dolnym rogu umieszczony jest licznik sieci które aplikacja “mniej więcej” zlokalizowała (ew. potrafiła zlokalizować)

Przewidywane funkcjonalności:

  • Automatyczne wycentrowanie mapy na pozycję użytkownika (gwiazdkę)
  • Dodanie możliwości konfiguracji (chociażby możliwość zmiany interwału skanowania)
  • Obsługa przycisku “menu”
  • Zapisywanie wyników aplikacji w “jakimś” formacie
  • Kalibracja aplikacji
  • Algorytm lokalizacji punktów na podstawie sygnału WiFi oraz lokalizacji użytkownika

Teoretycznie powinno już być z górki, gdyż już w miarę zaprzyjaźniłem się z SDK oraz API android’a. Największym wyzwaniem będzie główna część czyli implementacja (raz opracowanie) algorytmu pozwalającego na zlokalizowanie access point’a; jego zarysy już kłębią się mi w głowie z tym, że posiada on jeszcze kilka słabostek.

MacBook – destrukcja

Luty 28th, 2010 [LocK] Brak komentarzy

Tak oto wygląda MacBook po tym jak dorwała się do niego para informatyków … osobiście starałem się trzymać w miarę z dala od destrukcji, ale nie odmówiłem sobie wyrwania układu karty graficznej ;>

Na powyższym zdjęciu brakuje kilku istotnych elementów  <!– @page { margin: 0.79in } P { margin-bottom: 0.08in } –>konstrukcyjnych, takich jak:

  • matryca LCD
  • klawisze z klawiatury (teoretycznie zachowałem je sobie w razie “W”)
  • procesor (został wyrwany w celu zrobienia “wisiorka”)
  • układ karty graficznej (podzielił los procesora)
  • karty WiFi (myślałem, że układ Aheros’a który znajdował się w tym mac’u będzie dobrym zamiennikiem dla mojego Broadcom’a; niestety jak się przekonałem natywne wsparcie postaci ath5k dostarcza mniej funkcjonalności niż para bcm + ndiswrapper)

BTW. Dla ścisłości to nie jest mój mac … mój sprzęt ma się dobrze ;)

konstrukcyjnych

Inżynierka – praca wre ;)

Luty 18th, 2010 [LocK] Brak komentarzy

Zmiana platformy implementacyjnej znacząco przyśpieszyła prace nad aplikacją ;)

Dziś w ciągu nie całych 2 godzin udało się mi wystartować cały projekt oraz uruchomić usługę Google Maps, GPS oraz zintegrować całość ze sobą. Jedyną rzeczą jaką (na razie) moja aplikacja wykonuje, jest umieszczenie markera (w postaci maskotki androida – robota) na odpowiedniej szerokości i długości geograficznej oraz przesunięcie w to miejsce mapy. Czyli aktualnie geo-lokuje telefon ;>

Całość wymaga jeszcze dopracowania, gdyż jest to tylko szybki szkic … ale posiada bardzo ważna cecha, DZIAŁA ;) . Przede mną jeszcze sporo pracy:

  • Ustalenie odpowiednich interface’ów
  • Zaprojektowanie architektury aplikacji
  • Obsługa wyjątków (reakcja na włączenie/wyłączenie GPS’u, WiFi itp.)
  • Obsługa WiFi
  • Reprezentacja zebranych danych na mapie
  • Zapis całości w formie pliku wynikowego czy tez map w Google Maps

Na chwilę obecną tylko tyle przychodzi mi do głowy, pewnie jeszcze sporo rzeczy wyjdzie w “praniu”.

Do mojego zbioru przydatnych linków doszły dwa nowe elementy, głównie dzięki nim udało się mi tak szybko przebrnąć przez tą część ;)

Android … here I come ! – inżynierka

Luty 16th, 2010 [LocK] 1 komentarz

Siedem semestrów nauki już za mną, czas więc na napisanie pracy inżynierskiej … a czasu zostało nie wiele, bo do końca kwietnia. Tak więc czeka mnie teraz wzmożony okres ;>. Moje ambitne plany zakładają do końca lutego stworzyć aplikację na tyle, żeby można było rozpocząć badania (oczywiście w między czasie aplikacja będzie musiała być ulepszana). Cały marzec mam zamiar poświęcić na przeprowadzenie “badań naukowych”  oraz “napisanie” pracy.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z ambitnym planem to w połowie kwietnia powinienem złożyć gotową pracę … zobaczymy jak to wyjdzie.

W pierwotnej wersji moja praca inżynierska miała wiązać się z OpenMoko … niestety semestr walki z JNA nie przyniósł pożądanych efektów dlatego postanowiłem zmienić platformę na “bardziej dojrzałą” (zwłaszcza, że w między czasie nabyłem G1).

Taki obrót sytuacji spowodował, że na chwilę obecną nie posiadam nawet zarysu aplikacji ;>. Ale czym tu się przejmować, nie ma co biadolić czas zabierać się za robotę :D

IMHO bardzo dobrym quick-start’em jest ta dwugodzinna prezentacja. Zawiera ona dość przekrojową wiedzę potrzebną do tego żeby szybko wystartować z projektem; brakuje w niej opisu manifestu aplikacji, poziomów dostępu do danych i sprzętu … to będzie trzeba uzupełnić na własną rękę.

Oprócz tego standardową kopalnią wiedzy na temat androida jest strona developer.android.com, gdzie dostępne są prezentacje z Google I/O oraz inne sponsorowane przez Google jak również dostępna jest pełna dokumentacja.

W tym poście postaram się agregować wszystkie przydatne linki które okażą się pomocne podczas tworzenia aplikacji. Więc jeżeli interesujesz się tym tematem to zapraszam do zaglądania tutaj … podobnie jeżeli Ty posiadasz jakieś interesujące materiały nie krępuj się umieścić link do nich w komentarzu ;)

  • Tutorial pokazujący wykorzystanie widgetu MapView dostępnego w Google APIs (czyli dodatku do standardowego API androida)
  • Szybki TUT jak rozpocząć “zabawy” z GPS’em

Ściągi dla developera

Luty 9th, 2010 [LocK] 1 komentarz

Dziś dzięki serwisowi develway.pl który dość nie dawno trafił do mojego  czytnika RSS, trafiłem na serwis devcheatsheet.com na którym to znajdują się  ściągawki (tzw. chetsheet’y) do wielu języków, framework’ów oraz narzędzi developerskich (nie które odnośniki są puste np. do GWT ale może za jakiś czas coś się tam pojawi).

Mnie w szczególności zainteresowały te pozycje:

Miłego ściągania ;>

Anno domini 2009

Styczeń 3rd, 2010 [LocK] 2 comments

Rok 2009 szybko przeminął, tak szybko że nawet nie zdążyłem go podsumować przed jego końcem. Mimo że mamy już 3 stycznia 2009 warto spojrzeć wstecz i podsumować co się udało osiągnąć nam w zeszłym roku względem tego co sobie założyliśmy.

Ponad rok temu opublikowałem wpis o bardzo podobnym tytule, tak więc mam swój punkt odniesienia ;) . Z rzeczy które znalazły się na tamtej liście udało się mi tylko wyjść na prostą ze studiami tj. nie mam już żadnych zaległości ani różnic programowych … tylko tyle jest do dość nie wiele. Aktualnie jestem na dobrej drodze, żeby zakończyć semestr 7, niestety jego zakończenie nie jest jednoznaczne z skończeniem studiów, gdyż do tego potrzebna jest jeszcze praca inżynierska oraz jej obronienie, a jej właściwie nie tknąłem w ubiegłym roku. W sprawie studiów jestem realistą, nie uzyskam tytułu inżyniera w lutym 2009, żeby zrobić to w czerwcu 2009 muszę się mocno postarać … będzie trzeba się spiąć i przysiąść.

Pozostałe rzeczy techniczne takie jak python, web2py, GWT, EJB zostały praktycznie nie ruszone. Warto może tutaj wspomnieć o cda2mpc, małym skrypciku do zgrywania ścieżek audio do formatu mpc. Web2py całkowicie zarzuciłem, podobnie EJB, natomiast z GWT cały czas stykam się w pracy nie mam natomiast czasu i energii żeby podłubać w tym prywatnie (to będzie trzeba zmienić).

To tyle w kwestii porównania tego co chciałem zrobić z tym co zrobiłem w 2009 roku. Warto też wspomnieć o tym co nie znalazło się na wspomnianej liście, a było równie ważne (jak nie ważniejsze).

Trzymając się (niej więcej) porządku chronologicznego:

Było też kilka kwestii które wypłynęły w tkacie 2009 a nigdy i nigdy nie zostały zrealizowane, mam tutaj na myśli wspominany już dawno temu artykuł o Spring JMX oraz Spring Acpect który nigdy nie ujrzał światła dziennego. Tak samo nie udało mi się dokończyć w 2009 seryjki wpisów o git’cie (trzecia ostatnia część konfiguracji serwera jest w zanadrzu). Postaram się poprawić w nowym roku ;)

Plany na 2010:

  • uzyskać tytuł inżyniera
  • przeczytać: The Power Of Less – Leo Babauta oraz Richard Koch: The 80/20 Principle: The Secret to Success by Achieving More with Less (nie jest to długa lista ale od czegoś trzeba zacząć ;) )
  • ciągle waham się czy próbować startować w Google Summer of Code 2010, to się rozwiąże z czasem
  • w miarę posiadanego czasu i energii chciał bym też w przyszłym roku zrobić SCJP6 (ten temat się już przewija długi czasu … warto było by go w końcu zrealizować i zamknąć ;) )

To raczej na tyle. Wszystkim czytelnikom pragnę złożyć, trochę spóźnione ale równie szczere i gorące, życzenia noworoczne, oby w nadchodzącym roku spełniały się wasze cele i marzenia, nie ważne jakiego kalibru. Sobie i wam życzę również wytrwałości w realizacji swoich planów ;)

Następne podsumowanie za rok ;>

Spotkanie Czytelników Blogu Alexa 5.12

Grudzień 6th, 2009 [LocK] Brak komentarzy

To była bardzo długa sobota. Zaczęła się już w piątek o 22 kiedy to opuszczałem Szczecin, skończyła się dziś (tj. w niedziele) o 7 rano kiedy to wróciłem w miejsce skąd cała podróż się zaczęła. Celem spotkania było wspomniane w tytule Spotkanie czytelników blogu Alexa w Warszawie.

Do wyboru miałem 2 połączenia kolejowe Szczecin Główny -Warszawa Centralna:

  • wyjazd 21:30, 9h w pociągu, przyjazd 8:10
  • wyjazd 22:45, prawie 7h w pociągu, przyjazd 5:30

Bez większego namysłu wybrałem pierwszą opcję, gdyż najbardziej pasował mi czas przyjazdu pociągu, a w ciągu tych 9h można poczytać książkę i (prawie) wygodnie się zdrzemnąć w kuszetce. Podróż jest długa ale lepsze to niż błąkać się po Warszawie od 5:30 ;)

Na miejsce spotkania dotarłem jako pierwszy ;) . Po krótkim przywitaniu z Alexem, na własną prośbę, dostałem zadanie powycinania wizytówek to identyfikatorów … muszę powiedzieć, że obsługa gilotyny nie jest taka prosta na jaką wygalda ;) na szczęście znalazły się osoby które też chciały się o tym przekonać ;) , dzięki temu mogłem zająć się (prawie beztroskim) wkładaniem wyciętych wizytówek w identyfikatory ;) (co udawało się mi znacznie lepiej niż ich wycinanie ;) ).

Spotkanie zaczęło się punktualnie o 11. Zdziwiło to, że nie pojawił się komplet osób, mimo iż jasno w treści zaproszenia było napisane, żeby o nie możności przybycia poinformować organizatora (tj. Alexa) co skutkowało tym, że miejsce dostawała to osoba z listy rezerwowej. Szkoda, że tak się stało gdyż te miejsca mogły zostać wykorzystane przez interesujące osoby dając im sporą wartość dodaną.

Pierwszym punktem programu była autoprezentacja. Każdy dostał ~45 sekund na przedstawienie siebie odpowiadając na 5 pytań pomocniczych. Taki wstęp pozwolił poznać wszystkich uczestników, muszę przyznać że na spotkanie przyjechali na prawdę wyjątkowi i ciekawi ludzie, spora część z nich związana jest z ogólnie pojętą branżą IT (od programistów, przez managerów, po testerów) ale nie zabrakło też reprezentantów innych grup zawodowych (architektów, nauczycieli, artystów itp.). Alex na bieżąco omawiał popełniane przez nas błędy co dawało od razu materiał do przemyśleń i poprawek we własnym wystąpieniu.

Już przed wyjazdem wiedziałem, że mam problem z wystąpieniami publicznymi ale liczyłem na to, że autoprezentacja nie będzie wymagała wyjścia na środek … a tu się okazało inaczej. Wysłuchiwałem bacznie moich przedmówców oraz rad Alexa i na bieżąco “nanosiłem” poprawki na to co miałem w głowie. Kiedy zdecydowałem, że jestem już gotowy ruszyłem śmiało na środek … w czasie tych paru kroków dzielących moje miejsce od środka sali zapomniałem praktycznie wszystko … kiedy stanąłem przed zgromadzonymi cieszyłem się, że nie zapomniałem jak się nazywam i skąd przyjechałem ;) . W moim przekonaniu moja auto prezentacja wypadła dość słabo, brak było kontaktu wzrokowego z audytorium (nie pomogły nawet Alexa gestykulacje, żeby to poprawić :| ). Zapomniałem o najważniejszych rzeczach które mnie wyróżniają spośród innych … Ta “lekcja” była dla mnie bardzo przydatna, wpajana “wrodzona skromność” (uznawana za dobrą cechę) okazuje się bezużyteczna aktualnie, jeżeli nie zainteresujesz swoją osobą (nie ważne czy będzie to osoba rekrutująca, szef w pacy, czy poznana dziewczyna) innych to nie masz co liczyć na to że sami będą chcieli ciebie odkrywać. Skoro problem jest już określony teraz zostaje “tylko” go poprawić ;) zobaczymy co z tego wyniknie ;>

Kiedy już wszyscy się przedstawili nastąpiła przerwa na kawę/herbatę i kuluarowe rozmowy. W gwarze jaki panował przed salą ciężko było prowadzić w/w rozmowy … aczkolwiek sam gwar wskazywał na to, że większości się to “jakoś” udawało, co powodowało ciągłą eskalację problemu przekrzykiwania się na wzajem ;)

Po przerwie zajęliśmy się problemem poczucia własnej wartości. Za dużo miejsca i czasu zajęło by mi opisywanie w całości tej części spotkania. Ogólny zarys jaki pozostał w mojej głowie po niej jest taki, że za niskie poczucie własnej wartości po części odpowiada nasze otoczenie które wyraża swoją “opinię” na nasz temat chcąc poprawić sobie własne samopoczucie. W takich wypadkach Alex proponuje poprosić naszego rozmówce o sprecyzowanie co ma na myśli mówiąc, że jesteśmy “idiotami”, “półgłówkami” itp. gdyż takie opinie mogą nie być poparte żadnymi racjonalnymi powodami. Z drugiej strony to my sami powodujemy u siebie zaniżenie poczucia własnej wartości stawiając sobie zbyt wysoko poprzeczkę, starając się dążyć do tego żeby być idealnym. Nawet jeżeli udało by się nam zostać “ideałem”, to z takim ideałem ciężko się żyje innym. Kolejną sprawą jest to, że przez naszą “wrodzoną skromność” mamy skłonność do bagatelizowania i zaniżania wartości naszych sukcesów/osiągnięć. Często wydaje się nam, że jeżeli sukces nie był trudny w osiągnięciu to nie jest on czymś z czym możemy być dumni, zapominając o tym, że posiadając pewne predyspozycje zrobienie pewniej rzeczy dla nas jest łatwiejsze niż dla innych … ot chociażby dostanie czegoś z górnej półki jest łatwiejsze dla osób wyższych ;) . Z predyspozycjami mentalnymi/psychicznymi czy też zdolnościami/talentami jest podobnie jak z wzrostem, nie każdy jest wysoki.

Następnie nastąpiła dłuższa przerwa na posilenie się … kanapki były wyborne ;>. Gwar przed salą trochę opadł bo część uczestników rozmawiała w sali, tak więc zrobiło się też bardziej przestronnie. Można było dłużej porozmawiać z innymi uczestnikami spotkania ;)

Po tej przerwie zaczęła się dyskusja na temat “sprzedawania się”. W sumie IMHO był to taki szybki pokaz jak aktywnie uczestnicząc w rozmowie, zadając pytania otwarte, można wyciągnąć od rozmówcy potrzebne informacje np. jakie cech powinna mieć osoba starająca się o awans. Wnioskując dalej można też by powiedzieć, że zadając odpowiednie pytania można manipulować (dla niektórych słowo “manipulować” jest w tym kontekście zbyt duże, IMHO pasuje znakomicie) całym tokiem rozmowy i rozmówcą. Alex udzielał masy rad, o co pytać, jak pytać, jak odpowiadać w dodatku na żywo przeprowadził parę warsztatów z uczestnikami gdzie ich rozmowa (nazwijmy ją umownie) “kwalifikacyjną” została potem przez Niego omówiona pod kątem popełnionych błędów, również Alex udzielał rad jak taki błąd poprawić, po czym rozmowa odbywała się ponownie z tym samym scenariuszem w czasie której to błędy powinny zostać poprawione. Porównanie takich dwóch rozmów uświadamia jak ważna jest umiejętność wprawnego używania języka polskiego oraz samo opanowanie Bez opanowania, nawet kiedy pytania jakie trzeba zadać są napisane na kartce, zdarzają się pomyłki; stres bierze górę nad chłodną oceną sytuacji … i cały misterny plan może posypać się jak domek z kart.

Całe spotkanie skończyło się kilka minut przed godziną 20. Po spotkaniu jeden z uprzejmych uczestników podwiózł mnie na dworzec PKP, za co Jemu serdecznie dziękuję ;) . Los tak chciał, że na dworcu spotkałem jednego z uczestników spotkania z którym mogłem porozmawiać w czasie oczekiwania na nasze pociągi ;)

Podróż powrotna trwała 9h, o 6:30 byłem już w Szczecinie … tak to się zakończyła ta wyjątkowa sobota.

Podsumowując całość. Na prawdę cieszę się, że pomimo mojej długiej nie aktywności na blogu Alexa mogłem uczestniczyć w tym spotkaniu. Tych kilka (no kilkanaście) godzin w pociągu na prawdę było warte całej atmosfery, poznanych ludzi i ogromu wiedzy jaką w ciągu kilku godzin tego spotkania zdobyłem. Na prawdę podziwiam w Alexie jego wiedzę, profesjonalizm, charyzmę oraz przede wszystkim to, że potrafił dla nas znaleźć czas oraz mimo przebytej kilka dni wcześniej choroby nie odwołał spotkania. Podziwu godny jest też sposób prowadzenia przez Alexa całego spotkania, trwało ono 9 godzin, a ani przez chwile nie czułem znużenia czas ten zleciał mi szybciej niż nie jeden wykład na uczelni, a czas trwania obu jest nie porównywalnie inny.

Żałuję tego, że nie zdobyłem się na odwagę żeby aktywniej uczestniczyć w spotkaniu oraz lepiej się zaprezentować na początku spotkania … może uda się to kiedyś naprawić ;) .

Zdjęcie większości uczestników jak i podsumowanie spotkania autorstwa Alexa dostępne jest tutaj.