/me vs. EFI stage 1 0:1

No tak, bo po co się uczyć do egzaminów w przyszłym tygodniu … nic to, status jest taki, że EFI mnie pokonało.

Na pierwszy rzut polecało ELILO, po chwili walki z kompilacją (ebuild’y wymagały drobnych poprawek żeby się poprawnie skompilować na ~amd64) nastąpiła walka z tym uruchomieniem. Jak się okazało dysk na którym przeprowadzam testy z jakiś (mniej lub bardziej) dziwnych powodów nie jest widziany przez natywny bootloader (przez natywny rozumiem ten dostarczony razem z mac’iem który pozwala na wybór urządzenia do zaboot’owania po przytrzymaniu option (alt’a)). Więc trzeba było rEFIt zassać. Żeby nie popsuć sobie systemu, rEFIt wylądowało na płycie cd.

Ok, fajnie rEFIt  dumnie wyświetla \EFI\gentoo\elilo.efi, więc zaczynamy bootowanie … nie nie ma tak łatwo, najpierw zabawa z plikiem konfiguracyjnym (elilo.conf), a potem …

ELILO
system.c (line 208): LocaleHandle GopProtocol failed

Cóż, z takimi błędami ja nie będę walczył, bo nie mam zielonego pojęcia WTF. Pokornie zgłosiłem błąd i mam nadzieje że w miarę szybko zostanie usunięty.

Cóż, ELILO nie działa … pora chyba wrócić do nauki … eee … nie, bo o co ? przecież jest jeszcze GRUB, którego wersja z SVN’a ponoć obsługuje EFI … więc do dzieła, szkoda czasu …

Według instruckji, nie zalecana jest kompilacja GCC Apple’owym więc z ochotą odpalam VirtualBox‘a i szybka instalacja gentoo (bo dla testów przy ELILO od nowa podzieliłem go na prartycje). Więc, mkfs.ext3, mount, wget , wget , tar x2, mount –bind x3, chroot, emerge –sync … sekwencja znana na pamięc … ok, mam SVN’a, konfiguracja i kompilacja zgodnie z instrukcją … na szczęście bez problemowa … tworzenie grub.efi, skopiowanie na sda1, szybkie stworzenie konfiga i reboot. Chwila napięcia … i … nie działa, nic się nie wyświetla … rezygnacja …

Czas wracać do nauki … nie gdzie tam, lepiej zobaczyć co tam w google na ten temat piszą … z forum Ubuntu, dowiaduje się że są dwie wersje EFI, 32- i 64-bitowa … ciekawe jaką ja mam … rekompilacja GRUB’a na 32 bit’y … dalej nie działa: unsupported file.

Ok, przyznaję się do porażki … teraz (w końcu) nauka … jest 2 w nocy, nie uczyć się, a spać trzeba iść … coś czuję, że ciężko będzie od poniedziałku z zaliczeniami … bo jak widać, zamiast się od rana w niedziele uczyć, ja sobie blog’uje 😉

Ciężkie jest życie studenta ;>

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *